Trasy ewakuacyjne więźniów KL Auschwitz - raport I.2003
Trasa ewakuacyjna więźniów KL Auschwitz-Birkenau z Oświęcimia do Wodzisławia Śląskiego po 58 latach
Raport z przeglądu trasy ewakuacyjnej z Oświęcimia do Wodzisławia Śląskiego
Katowice, styczeń 2003
Szeroka droga rozbrzmiała jakimś dziwnym, drewnianym tonem. Zbudziła się wieś. Kobiety i dzieci wybiegły z domów. Mężczyźni, którzy dopiero, co wrócili z pracy, biegli ku drodze, która zmieniła się w żywe, nie koczące się kolumny. Kto tam idzie? - rozległo się pytanie w ciemnościach. - Jak oni śmierdzą! - odpowiedział głos kobiecy w języku niemieckim, tonem pełnym wstrętu i obrzydzenia. Ależ, kto? - ponowił ktoś pytanie. Więźniowie z Oświęcimia - rzekła kobieta i znikła. Ludzie zrozumieli. Powystawiali wodę, kawę, cukier, chleb, masło co kto miał. Kładli dary boże na ziemię lodowatą, w ukryciu przed okiem esesmaskich katw. Szła kolumna za kolumną niezłamana, choć załamywały się szeregi raz po raz, ilekroć głuchym trzaskiem odezwały się pistolety. Szły kobiety i dzieci, szli mężczyźni i chłopcy. Ze wszystkich zeszli się tu krajów, od Pirenejów aż po Ural. Szły - rzekłbyś - narody gnane wyciem opętacw i świstem kul, szczute psami, kąsane głodem i mrozem. Szły i grzmiały drewniakami o zamarzłą skorupę ziemi. Szły i wydeptywały z martwej ziemi nutę straszną i bolesną 5 - letniej męki obozowej.
Ks. dr Józef Gawor
Ćwiklice
w "Nasza Droga", R.22, 1948, nr 3
Wprowadzenie
W dniach 17 - 21 stycznia 1945 roku wyprowadzono z KL Auschwitz - Birkenau i jego 27 podobozów około 56 tysięcy więźniarek i więźniów w pieszych kolumnach ewakuacyjnych (A.Strzelecki, Przewodnik po trasie Oświęcim - Wodzisław Śląski, s.6). Z macierzystego obozu Auschwitz oraz z Birkenau wyprowadzono 18 stycznia około 25 tysięcy więźniarek i więźniów na pieszą ewakuację kierując ich kolumny na 63 kilometrową trasę do Wodzisławia Śląskiego. Było wśród nich 600 więźniów doprowadzonych z podobozu Trzebinia w Trzebini. W Pszczynie dołączono do nich więźniów z podobozu Tschechowitz Vacuum w Czechowicach - Dziedzicach. Natomiast trasą Oświęcim - Tychy - Mikołów - Gliwice popędzono około 14 tysięcy więźniów głównie z KL Auschwitz III - Monowitz. Ostatnia kolumna więźniów opuściła obóz macierzysty 20 stycznia 1945 roku dołączając do kolumn więźniarskich w Jastrzębiu Zdroju.
Trasa ewakuacyjna z Oświęcimia do Wodzisławia Śl. przebiegała w dwóch wariantach:
1. z Oświęcimia przez Pszczynę, Jastrzębie Zdrój i Mszanę
2. z Oświęcimia przez Pszczynę, Suszec i Marklowice.
Po przejściu kolumn ewakuacyjnych pozostało na obu trasach na Śląskiej Ziemi 15 zbiorowych mogił kryjących zwłoki dzieci, kobiet i mężczyzn - więźniów KL Auschwitz różnych narodowości. Więźniowie, zabici podczas marszu przez konwojentów esesmanów leżeli strąceni przez nich z drogi w przydrożnych rowach lub na poboczach dróg. Miejscowa ludność zbierała później ich ciała i grzebała ich w zbiorowych mogiłach.
Mogiły więźniarskie na trasie ewakuacyjnej z Oświęcimia do Wodzisławia Śląskiego są umiejscowione z małymi wyjątkami na katolickich często przykościelnych cmentarzach. W tamtych okupacyjnych czasach miejscowe władze niemieckie nakazywały dokonania pochówku więźniów pod cmentarnym płotem lub na uboczu z dala od innych mogił. Dziś, po upływie dziesiątków lat mogiły te są otoczone innymi mogiłami. Są przypadki na przykład w Jastrzębiu Górnym, gdzie zbiorowa mogiła więźniów KL Auschwitz znajduje się pod cmentarnym murem, ale na zewnątrz cmentarza. W niektórych miejscowościach jak Ćwiklice, czy Suszec zabitych więźniów grzebano w zbiorowych mogiłach pod lasem lub w polu. Po wojnie pogrzebani w nich ludzie zostali ekshumowani i przeniesieni do zbiorowych mogił na cmentarzach.
Począwszy od Brzeszcz na wszystkich cmentarzach mogiły więźniów KL Auschwitz są oznakowane tabliczkami z upamiętniającym znakiem dwóch mieczy i płonącego znicza na tle biało - niebieskich pasów odniesionych do więźniarskiej odzieży. Zostały umiejscowione w 1988 roku przez członków Katowickiego Koła Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem. Są z daleka widoczne, co ułatwia odnalezienie więźniarskich mogił otoczonych przez inne mogiły.
W niektórych miejscowościach mieszkacy biorący udział w pochówku więźniów, głównie grabarze odnotowali w skrytości więźniarskie numery przekazując je księżom, którzy z kolei wpisywali je do ksiąg parafialnych. Wpisy te odnoszą się do 18 - 23 stycznia 1945 roku. Numery te zostały odnotowane z tatuażu na przedramieniu zmarłego lub z naszywek na odzieży. Zapisujący je mieli zapewne nadzieję, że na ich podstawie będzie można zidentyfikować zabitych więźniów. Można by sądzić, że istotnie można to zrobić na podstawie zachowanej dokumentacji w archiwum Pastwowego Muzeum Auschwitz - Birkenau w Oświęcimiu. Nie jest to jednak proste i wymaga wyjaśnienia.
W KL Auschwitz numery obozowe były wydawane kolejno w miarę przybywania transportów i każdy numer był przypisany do konkretnego jednego więźnia. Numery więźniów zmarłych nie były więcej stosowane. Dzięki temu na podstawie numeru obozowego można dziś bardzo dokładnie określić datę przybycia do obozu każdego więźnia. Taką taktykę stosowano w każdej serii numerów.
Oddzielne serie numerów mieli: mężczyźni, kobiety, Romowie których seria była oznaczona literą Z, więźniowie wychowawczy których seria była oznaczona literami EH. Dla Żydów skierowanych do obozu przez RSHA (Główny Urząd Bezpieczestwa Rzeszy) wprowadzono 13 maja 1944 serię oznaczoną literą A oddzielnie dla kobiet i mężczyzn. Zaś 31 lipca 1944 wprowadzono serię oznaczoną literą B tylko dla mężczyzn Żydów. Każda z tych serii rozpoczynała się od 1. Numerem B1 został oznaczony polski Żyd przywieziony do KL Auschwitz z obozu pracy przymusowej w Pionkach. Najwyższe numery serii A nadano czterem chłopcom Żydom węgierskim urodzonym w Birkenau. Były to numery A19997 - A20000. Numery serii A powyżej 20000 nadawano tylko kobietom Żydówkom. Jeśli zatem odnotowujący numery zabitych w marszu śmierci więźniów Żydów serii A nie zaznaczył czy była to kobieta czy mężczyzna (w przedziale A1 do A20000) trudno dziś nawet w przybliżeniu określić, kto pod tym numerem spoczywa w mogile. Podobnie jest w przypadku więźniów serii ogólnej. Jedynie w przypadku numeru powyżej 90000 można stwierdzić, iż był nim oznaczony więzie mężczyzna. Innym utrudnieniem przy próbach identyfikacji zabitych w marszu śmierci więźniów są błędnie zapisane więźniarskie numery odczytane podczas pochówku. Ludzie odczytujący i zapisujący więźniarskie numery z tatuażu na rękach i z odzieży nie znali znaczenia liter przed numerami. Prawdopodobnie nie wiedzieli co oznaczają litery na przykład A i B. Zaznaczali je często przed każdym numerem. Jako przykład można podać notatkę zawartą w księdze zmarłych w Urzędzie Parafialnym w Brzeźcach gdzie zapisano takie numery jak A188892 i B181919. Przekraczają one znacznie istotnie nadane w obozie numery tych serii. Najwyższy numer serii A został odnotowany w Kalendarzu Wydarze w KL Auschwitz Danuty Czech pod datą 23.X.1944. Wynosił 27752 i była nim oznaczona polska Żydówka przywieziona z KL Płaszów. Natomiast najwyższy numer serii B14785 jest odnotowany pod datą 16.I.1945 i był nim oznaczony prawdopodobnie Żyd holenderski.
Od Oświęcimia przez Pszczynę i Jastrzębie Zdrój do Wodzisławia Śląskiego
O Ś W I Ę C I M
Przegląd rozpoczęto od cmentarzyka w Oświęcimiu położonego przy ul.Więźniów Oświęcimia w pobliżu Pastwowego Muzeum Auschwitz - Birkenau. Na cmentarzyku pochowano w 1945 roku około 700 więźniów zastrzelonych przez esesmanów i zmarłych w ostatnich dniach istnienia obozu, a także więźniów zabitych na pierwszym etapie marszu ewakuacyjnego od Oświęcimia do Rajska. Cmentarzyk jest pod pieką pracowników Muzeum. Jest zadbany, porośnięty iglastymi drzewami i krzewami z wyraźnymi ścieżkami. Przed wejściem na cmentarzyk jest umieszczona tablica z napisem w języku: polskim, rosyjskim, hebrajskim, francuskim i angielskim.

W sąsiedztwie cmentarzyka znajduje się obelisk z napisem:
Żołnierzom Armii Radzieckiej
oswobodzeni, 1945
B R Z E S Z C Z E
Na cmentarzu przy ul. Ofiar Oświęcimia znajdują się 4 mogiły więźniarskie:
1. Zbiorowa mogiła 18 więźniów o nieznanych nazwiskach. W parafialnej księdze zmarłych z 1945 zanotowano natomiast ich numery obozowe.


W pozostałych mogiłach są pochowane dzieci i więźniarki, które zmarły w szpitalu polowym Polskiego Czerwonego Krzyża utworzonym w Brzeszczach dla więźniów po wyzwoleniu obozu.
2. Mogiła czworga dzieci urodzonych przez więźniarki :


Podjęta próba identyfikacji dzieci pochowanych w tej mogile na podstawie dokumentacji zachowanej w Muzeum Auschwitz - Birkenau wykazała:
Brak danych o dziecku o nazwisku Kostyra Józef.
Natomiast w Księdze Pamięci "Transporty Polaków z Warszawy do KL Auschwitz 1940 - 1944" na str.1406 jest ujęty K o s t a r a Józef, urodzony w KL Auschwitz 6.12.1944, zmarł 1.3.1945 po wyzwoleniu obozu.
Jest także ujęta na str.1292 tej Księgi K o s t a r a Helena, numer więźniarski 86864, urodzona 18.5.1922 w Warszawie, przybyła do obozu z transportem z Pruszkowa 12 lub 13 sierpnia 1944, wyzwolona w Auschwitz.
Brak informacji o dziecku o nazwisku Drojewski Marek.
Natomiast w tej samej Księdze Pamięci na str.1407 jest ujęty Z d r o j e w s k i Marek, urodzony w styczniu 1945 w Auschwitz, wyzwolony w Auschwitz.
Na str.1398 jest także ujęta Z d r o j e w s k a Czesława, urodzona 18.1.1917, wyzwolona w Auschwitz ( PCK ).
Brak informacji o dziecku o nazwisku Jesioł Stanisław.
W tej samej Księdze Pamięci na str.1335 jest ujęta J e s i o t r Stanisława, brak daty urodzenia, wyzwolona w Auschwitz, zmarła 27.2.1945.
Na str. 1334 jest także ujęta J e s i o t r Anna wyzwolona w Auschwitz. W kartotece nazwiskowej muzealnego archiwum także jest ujęta J e s i o t r Anna urodzona 27.7.1911, wyzwolona w Auschwitz.
Brak informacji o dziecku o nazwisku Żuk Leokadia.
3. Indywidualna mogiła więźniarki Sabiny Talar, o której brak bliższych informacji

4. Indywidualna mogiła więźniarki Anieli Boderskiej, o której brak informacji

Natomiast w przytoczonej wyżej Księdze Pamięci na str.1264 jest informacja :
B o d e c k a Aniela, numer więźniarki 83234, urodzona 25.4.1923, przybyła do obozu z transportem z Pruszkowa 12-13 sierpnia 1944, wyzwolona w Auschwitz, zmarła 3.4.1945.
Biorąc pod uwagę, że podane powyżej informacje są oparte na wykazie sporządzonym odręcznie w szpitalu PCK istnieje prawdopodobiestwo, że niektóre nazwiska zostały z niej mylnie odczytane i stąd być może powstały błędy literowe. Jest możliwe, iż daty podane na tablicach nagrobkowych odnoszą się nie do zgonów, a do pogrzebów. Dlatego różnią się o kilka dni od podanych w Księdze Pamięci. I być może informacje podane w Księdze Pamięci odnoszą się do osób pogrzebanych na cmentarzu w Brzeszczach.
Wszystkie cztery mogiły na cmentarzu w Brzeszczach są zadbane, obsadzone kwiatami. Podczas przeglądu leżały na nich świeże kwiaty, a na zbiorowej mogile palił się znicz.
J A W I S Z O W I C E
Mieścił się tu podobóz KL Auschwitz-Jawischowitz. Na jego byłym terenie obecnie parku zachował się oryginalny budynek-barak, w którym mieściła się obozowa łaźnia. Tabliczka nad wejściem głosi, że jest to obiekt zabytkowy.

Jest tu też zachowana w stanie oryginalnym wysoka latarnia, miejsce kaźni, pod którą wymierzano więźniom kary, m. in. karę chłosty.

W części centralnej znajduje się pomnik upamiętniający więźniów tego obozu z wykutym na poboczu wierszem - pieśnią zaczynającym się od słów "Jesteśmy jak żywe kamienie ....."

U podstawy pomnika znajduje się płyta z wykutym tekstem w języku polskim i francuskim:

"W latach 1941 - 1945 hitlerowscy barbarzycy
wymordowali tysiące więźniów różnych narodowości
z podobozu oświęcimskiego w Jawiszowicach
Cześć ich pamięci"
Zbiorowa mogiła więźniów na cmentarzu w Jawiszowicach od wielu lat nie istnieje. Brak danych ilu więźniów było w niej pochowanych. Na odcinku Rajsko - Góra zebrano 21 zwłok więźniów i więźniarek. Większość z nich została pochowana na cmentarzu w Brzeszczach, pozostali w Jawiszowicach. Istniała tu także mogiła 9 więźniów z podobozu zmarłych po ewakuacji i wyzwoleniu. Brak i tej mogiły. W parafialnej księdze zmarłych są zachowane ich numery.
M I E D Ź N A
W Miedźnej zachował się unikalny dokument - meldunek niemieckiego komendanta posterunku policji dotyczący przemarszu więźniów. Jest on przechowywany w archiwum Muzeum Auschwitz-Birkenau. Oto jego treść :
Gend. - Posten Miedzna Miedzna den 19 Januar 1945
Kreis Pless
Reg. Bez. - Kattowitz
No 11/45
Betr. : Häftlinge aus dem KL Auschwitz
An den
Herrn Orstpolizeiterwalter
In Cwiklitz
Im Bereich des Gendarmerie Postens Miedzna sind auf dem Transport von Auschwitz 39 Häftlinge verstorben. Darunter waren 10 mänliches und 29 waibl. Personen. Nur 25 davon hatte eine Nummer, bei den Übrigen kannte kein Kennzeichen festgestellt weden. Folgende Kennsnummern wurden festgestellt :
B4200, 4292, B6143, A6737, 9699, 10989, B8927, 15243, 15244, 27603, 27779, 13221, 27645, 76396, 80816, 82716, 83910, A9974, 80031, 81204, 156775, 135285, P191700, 195335, 175262
podpis nieczytelny
Hptz. d. Gend. D.Rez.
Jak wynika z meldunku w obrębie dawnej żandarmerii Miedźna zginęło 39 więźniów z "transportu" z KL Auschwitz. Było wśród nich 10 mężczyzn i 29 kobiet. Tylko 25 między nimi miało numery więźniarskie, u pozostałych nie było żadnych znaków rozpoznawczych.
Na podstawie numerów więźniów wymienionych w meldunku można wyodrębnić ośmiu mężczyzn. Są nimi :
- 156775 - numerem tym był oznaczony więzie dostarczony do obozu z transportem zbiorowym 8 października 1943 roku. Było w nim 171 więźniów,
- 135285 - numerem tym był oznaczony więzie dostarczony do obozu z transportem zbiorowym z Łodzi 3 sierpnia 1943 roku, było w nim 14 więźniów,
- P191700 - numerem tym był oznaczony więzie, ktry był przeniesiony do KL Gross Rosen. Obóz przeżył, zatem numerem tym nie mógł być oznaczony więzie, ktry zginął w marszu śmierci w okolicy Miedźnej. Numer ten mógł być odczytany z odzieży,
- 195335 -numerem tym był oznaczony więzie dostarczony do obozu z transportem 141 mężczyzn z Hagi 5 września 1944 roku,
- 175262 - numerem tym był oznaczony więzie dostarczony do obozu z transportem zbiorowym 23 mężczyzn 24 marca 1944 roku,
- B4200 - więzie oznaczony tym numerem był polskim Żydem z Ostrowca przywiezionym do obozu z transportem 3 sierpnia 1944 roku,
- B6143 - numerem tym był oznaczony więzie - węgierski Żyd, który przybył do obozu z transportem 14 sierpnia 1944 roku,
- B8927 - więzie oznaczony tym numerem był polskim Żydem przywiezionym do obozu 2 września 1944 roku z Łodzi
Jeśli w meldunku numery zostały podane prawidłowo, jeszcze dwóch mężczyzn znajduje się między pozostałymi 17 numerami, którymi były oznaczone kobiety. Jak wskazuje napis na płycie nagrobkowej zbiorowej mogiły, w okolicy Miedźnej zginęło nie 39, a 42 więźniarek i więźniów KL Auschwitz.


Otoczenie mogiły zostało wyłożone kostką brukową, natomiast sama mogiła jest zachowana niemal w pierwotnym stanie. Brak śladów opieki nad nią, mimo iż w pobliżu znajduje się szkoła.
Ć W I K L I C E
Na odcinku kilku kilometrów zginęło tu 26 więźniarek i 16 więźniów, wśród nich 13 letni chłopiec i 15 letnia dziewczynka. Wszyscy zostali zastrzeleni. Pochowano ich pod lasem. W pierwszej połowie lat pięćdziesiątych zostali przeniesieni do mogiły w Pszczynie. W księdze zmarłych z tego okresu zachowały się w Urzędzie Parafialnym w Ćwiklicach numery zabitych tu więźniów. Przy ul. Męczenników Oświęcimskich znajduje się pomnik upamiętniający poległych w walce o wolność Ojczyzny oraz pomordowanych więźniów Oświęcimia na drodze "Marszu Śmierci".
P S Z C Z Y N A
W Pszczynie szlak ewakuacyjny rozwidlał się. Większość kolumn ewakuacyjnych skierowano w dalszą drogę do Wodzisławia Śląskiego przez Porębę i Jastrzębie Zdrój, pozostałe przez Suszec, Żory i Świerklany także do Wodzisławia Śląskiego.
W Pszczynie na cmentarzu św.Krzyża przy ul.Wodzisławskiej na jego skraju w wydzielonej części znajduje się największa mogiła więźniów KL Auschwitz na tej trasie pieszej ewakuacji. Liczba pogrzebanych tu ofiar jest trudna do ustalenia. Tu, w Pszczynie dokonano masakry więźniów na stadionie sportowym, gdzie niektóre kolumny zatrzymano na "odpoczynek". Trzeba pamiętać, iż był to stycze 1945, a zima była wówczas niezwykle sroga. Jak wspominał Wilibald Pająk, więzie nr 26790, uczestnik marszu, wielu więźniów skierowano na trybuny, gdzie musieli się z wysiłkiem wspinać. Skoro tylko usadowili się na ośnieżonych ławkach spędzano ich w dół nie szczędząc razów przy okrzykach "schnell, schnell!". Wielu więźniów zostało przy tym po porostu stratowanych przez współtowarzyszy. Ofiary pogrzebane na cmentarzu w Pszczynie zebrano z ulic miasta i jego najbliższych okolic, a także z Radostowic i Kobielic. Po wojnie pochowano także w tym miejscu szczątki ofiar ewakuacji ekshumowane w innych miejscowościach w tym w Porębie, Ćwiklicach i Suszcu Łęgu. Początkowo w tym miejscu znajdowały się trzy mogiły. W 1965 dokonano komasacji leżących obok siebie mogił w jedną. Obecni przy tym ludzie byli wstrząśnięci wydobytymi zwłokami dziecka, dziewczynki. Trzymała w rączkach przed twarzą blaszany kubek. Tak też przeniesiono ją do nowego grobu.
Mogiła w Pszczynie jest zadbana. Natomiast pomnik wymaga renowacji. Zastrzeżenie budzi też umieszczony na nim więźniarski znak, który jest zniszczony. Należy poddać go renowacji lub usunąć, gdyż są tu pochowani więźniowie różnych narodowości.


P O R Ę B A
W miejscowości tej, będącej obecnie przedmieściem Pszczyny, przypadł dla niektórych kolumn pierwszy nocleg na trasie ewakuacyjnej. Zbiorowa mogiła kilkunastu więźniarek i więźniów znajdowała się tu w lasku zwanym "Bażantarnia". W połowie lat pięćdziesiątych dokonano ekshumacji ofiar i przeniesiono je do Pszczyny na cmentarz św.Krzyża.
W Porębie wybudowano natomiast kościół pod wezwaniem św. Maksymiliana, więźnia KL Auschwitz numer 16670, pomyślany jako pomnik męczestwa więźniów KL Auschwitz - Birkenau. Nad ołtarzem znajduje się płaskorzeźba płaczącej Madonny i powstała z jej łez postać św.Maksymiliana. Autorem płaskorzeźby jest znany katowicki artysta rzeźbiarz Zygmunt Brachmaski.


W kolumnie więźniarskiej dotarła do Poręby siedmioletnia Hania Wróblewska z Warszawy, urodzona 20 października 1938 roku. Współwięźniarki Maria Kaczorowska, Janina Komenda i Helena Włodarska powierzyły dziewczynkę Małgorzacie Gładko- Tkaczyk, mieszkance Poręby. Po wojnie odebrał ją ojciec przebywający do koca wojny w oflagu.
Jak wcześniej wspomniano niektóre z kolumn więźniarskich zatrzymano w Porębie na nocleg. Więźniowie nocowali w gospodarstwach rolników. Dzięki nim udało się odzyskać wolność kilkudziesięciu więźniarkom i więźniom różnych narodowości. Jedną z kobiet z Poręby udzielającą więźniarkom schronienia była Gertruda Pustelnik. Tak opisała to w oświadczeniu dla Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie :
"Zimą 1945 roku ewakuowano obóz koncentracyjny w Oświęcimiu. 20 stycznia 1945 roku więźniowie tego obozu maszerowali pod eskortą SS-manów przez naszą wioskę Porębę, gdzie ze względu na późną porę zostali tu na nocleg. Część grupy więźniów wpędzili na moje podwórze, gdzie spędzili noc w stodole. Z grupy tej, kiedy czerpałam wodę ze studni podeszły do mnie dwie więźniarki i poprosiły mnie o ugotowanie im kartofli, ponieważ mają na nie apetyt, a ponieważ czują, że śmierć jest blisko chcą jeszcze przed śmiercią najeść się do syta. Kiedy przyniosłam im ugotowane kartofle z mlekiem powiedziałam, że mają nie rozpaczać ponieważ Rosjanie są blisko i że ich na pewno wyzwolą. Oszołomione tą wiadomością prosiły mnie, ażeby ich ukryć w chlewie i przykryć gnojem. Ja jednak wskazałam im miejsce w szopie nad chlewem, gdzie była słoma i liście z drzew na ściółkę, ażeby tam się ukryły. Innego bezpiecznego miejsca nie widziałam, gdyż SS-mani szukali wszędzie, a ponadto w naszej miejscowości stacjonowała jednostka Wermachtu. Kiedy rano SS-mani wypędzali więźniów z mojego obejścia do dalszego marszu (ja to dyskretnie obserwowałam zza firanki mojego okna, jako że wyjście ze stodoły na podwórze było naprzeciwko) stwierdzili brak dwóch więźniarek. Przybiegli do mnie do mieszkania pytając mnie gdzie one są. Ja wzruszając ramionami dałam im do zrozumienia, że nie rozumiem po niemiecku tzn. że nie wiem. To im jednak nie wystarczyło, gdyż rozpoczęli bagnetami poszukiwania w chlewie i w stodole. Opatrzność Boska widać zrządziła, że we wspomnianej szopie nad chlewem nie szukali. Po odejściu załogi SS wraz z więźniami w kierunku zachodnim (do Jastrzębia, Żor) sprawdzałam codziennie kryjówkę i dopiero na piąty dzie znalazłam je tam kracowo wyczerpane. Kiedyśmy się szczerze wspólnie wypłakały przyniosłam pierzynę, poduszki, odzież (albowiem panowały silne mrozy ) i gorącą strawę. Do mieszkania nie mogłam ich zabrać ze względu na wspomniany Wermacht, który w dodatku miał konie w stodole, a przez nią szło się do kryjówki. Ponieważ w budynku tym mieszkała jeszcze moja szwagierka z dziećmi, naszym hasłem ostrzegawczym była pieś "Kiedy rano wstają zorze" śpiewana przeze mnie przy obrządku bydła. Kiedy sytuacja się trochę uspokoiła sprowadziłam je do mieszkania przedstawiając je jako moje krewniaczki. Ze względu na to, że obydwie świetnie rozmawiały po niemiecku dowódca Wermachtu, który u mnie kwaterował uwierzył w to sprowadzając dla nich lekarstwa z Pszczyny (wypijając za to mnóstwo wódki). I tak szczęśliwie doczekaliśmy wyzwolenia. U mnie przebywały przez okres sześciu tygodni. Żegnając się z nimi wyposażyłam je na drogę w pieniądze, odzież i niezbędny sprzęt do gospodarstwa domowego. Ukrywając je kierowałam się czysto ludzkim humanitarnym odruchem - bezinteresownie. Kiedy dzisiaj wspominam ze wzruszeniem kochane obydwie panie, które nazywały mnie najdroższą osobą - matką, czego dowodem są dwie fotografie z dedykacją łzy same cisną się do oczu. Po naszym rozstaniu mieszkały w Gliwicach, gdzie byłam na wielkim przyjęciu żydowskim w 1946 roku z okazji pierwszej rocznicy wyzwolenia. Następnie mieszkały w Dzierżoniowie w woj.wrocławskim. Przez cały ten czas utrzymywałyśmy żywy kontakt listowny. Następnie wyjechały z Polski do Izraela. Ostatnią wiadomość miałam od Ani Pinkus - Myśliborskiej z domu Cukierman pochodzącej z Sosnowca z dnia 11 kwietnia 1959 roku. Mieszkała w miejscowości Bnej - Zion Kfar Charucym 68a Hof Haszaron. Dowiedziałam się z tej korespondencji, że druga kochana mi osoba Maria Teichman z domu Gelenter pochodząca z Warszawy mieszka w Kanadzie. W chwili uratowania obydwie miały około 25 lat."
B R Z E Ź C E
W Brzeźcach na przykościelnym cmentarzu parafialnym znajduje się mogiła 19 mężczyzn i kobiet zastrzelonych podczas marszu ewakuacyjnego na odcinku Poręba-Studzionka.


W parafialnej księdze zgonów z 1945 roku znajduje się notatka: "21 i 23 stycznia 1945 roku pochowano na tutejszym cmentarzu 17 lagrowców z Oświęcimia, którzy zostali zastrzeleni przez SS na szosie między Porębą, a Studzionką. Nr A1425, B61417, B181919, B117739, U202225, A1723, B12435, B12635, A4333, A14222, A4328, A188892, U185, 35926 - dwóch bez numerów.
Korzystając z dokumentacji archiwum Muzeum KL Auschwitz-Birkenau można stwierdzić, że :
- numerami B12435 i B12635 było oznaczonych dwóch więźniów Żydów przywiezionych do obozu 2 października 1944 roku z Theresienstadt,
- numerem U202225 był oznaczony więzie, prawdopodobnie Ukrainiec, ktry przybył do KL Auschwitz z KL Mauthausen 3 grudnia 1944 roku. Biorąc pod uwagę wysokość przytoczonych w notatce numerów serii A i B można stwierdzić, że: - numery B181919, B117739 i A188892 nie odnoszą się do więźniów Żydów. Pomijając litery A i B można stwierdzić na podstawie archiwum oświęcimskiego muzeum, że :
- numerem 117739 był oznaczony więzie przywieziony do obozu z transportem z Opola 22 kwietnia 1943 roku,
- numerem 181919 był oznaczony więzie przywieziony do obozu 21 kwietnia z transportem zbiorowym, ostatni wpis w karcie numerowej nosi datę 3.XI.1944 co oznacza, że więzie w tym dniu jeszcze żył,
- numerem 188892 był oznaczony więzie Tadeusz Glaziski przywieziony do obozu 3 czerwca 1944 roku.
Natomiast numer 61417 może być odniesiony zarówno do kobiety Rosjanki z Witebska przywiezionej do obozu 9 września 1943 roku, jak do mężczyzny holenderskiego Żyda przywiezionego do obozu 25 sierpnia 1942 roku. Pozostałych więźniów na podstawie przytoczonych w notatce numerów nie można zidentyfikować.
Mogiła jest czysta, zadbana, obsadzona kwiatami.
S T U D Z I O N K A
Podczas poprzedniego przeglądu w 1994 roku mogiła była bardzo zaniedbana. Ksiądz proboszcz Alfred Prochaska zapewnił zespół, że nagrobek będzie odbudowany staraniem sołectwa i parafii. Tak też uczyniono. Jak widać na załączonych zdjęciach wykonano nową płytę przykrywającą mogiłę, w jej rogu umieszczono trzy krzyże. Zadbano również o jej otoczenie, które wybrukowano.


Tablicę informacyjną przeniesiono z poprzedniego nagrobka.
P A W Ł O W I C E
W Pawłowicach i najbliższej okolicy konwojenci ewakuacyjnych kolumn więźniarskich zastrzelili 11 kobiet i mężczyzn. Na polecenie hitlerowskiej administracji mieszkacy Pawłowic wywieźli ich zwłoki pod nadzorem żandarmerii do wsi Bzie Zameckie (obecnie dzielnicy miasta Jastrzębie Zdrój).
Natomiast na przykościelnym cmentarzu przy ul.Pszczyskiej znajduje się zbiorowa mogiła 19 więźniów KL Auschwitz, którzy zamarzli podczas transportu kolejowego i wyrzucono ich z wagonów w Pawłowicach.


Jak podaje A.Strzelecki w przewodniku po omawianej trasie na str.32, był to pociąg skierowany z Wodzisławia Śląskiego zrazu do Pawłowic, a stamtąd przez Moszczenicę, Zebrzydowice i Bogumin dalej na zachód. Ta okrężna droga była spowodowana prawdopodobnie zajęciem linii kolejowej Wodzisław Śląski - Chałupki - Bogumin przez transporty niemieckich wojsk. Płyta nagrobna jest odnowiona jednak sprawia wrażenie zapomnianej.
Naprzeciwko cmentarza po drugiej stronie szosy, przy ul.Zjednoczenia na placu przed Gminnym Ośrodkiem Kultury wzniesiono pomnik z napisem :
Ofiarom drugiej wojny światowej
Po jego drugiej stronie znajduje się trójkąt więźniarski na tle pasów oraz daty 1939-1945.

B Z I E Z A M E C K I E
Tu na cmentarzu parafialnym znajduje się zbiorowa mogiła 22 więźniów z kolumn ewakuacyjnych.


W tej liczbie jest 11 ofiar, które zginęły w Pawłowicach i okolicy oraz 11 ofiar poległych na terenie Bzia i najbliższej okolicy. Nad mogiłą jest nowa płyta, sama mogiła jest zadbana, otoczona opieką, posadzono przy niej kwiaty.
J A S T R Z Ę B I E Z D R Ó J
W Jastrzębiu zatrzymano wiele grup więźniów na postój. Niektóre grupy więźniarek i więźniów zatrzymano w Jastrzębiu Górnym w zabudowaniach miejscowych rolników, w szkole i na probostwie. Inne grupy zatrzymano na terenie majątku rolnego w Jastrzębiu Zdroju, gdzie więźniowie spędzili dwa dni i dwie noce od soboty 20 do poniedziałku 22 stycznia. Na terenie tego folwarku zginęło 15 więźniów. Część z nich została zastrzelona, a część zamarzła. Zostali pochowani w zbiorowej mogile w Jastrzębiu Górnym. Natomiast w Jastrzębiu Zdroju upamiętniono ich po wojnie budując pomnik, który jest obecnie odnowiony, zadbany, wyłożony wokół kamiennymi płytkami.

Wielu więźniów, którzy przeszli trasę ewakuacyjną z Oświęcimia do Wodzisławia Śl. znalazło się później w Ebensee, podobozie KL Mauthausen. Tu, po wyzwoleniu 6 maja 1945 roku oczekując na powrót do Ojczyzny redagowali gazetkę informacyjną pt. "Nasza Gazetka" opartą na wiadomościach radiowych. I tak pod datą 12 czerwca 1945 podano w niej: "Warszawa. Żołnierze Armii Czerwonej znaleźli obok miejscowości Jastrzębie Zdrój masowy grób 26 kobiet i dzieci. Dochodzenia wykazały, że są to zwłoki więzionych w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu."
Pod tą wiadomością redaktorzy, uczestnicy marszu ewakuacyjnego napisali: "Jak nasi koledzy wiedzą obóz ten był następnie ewakuowany i wszystkich więźniów pędzono pieszo z Oświęcimia przez Pszczynę-Jastrzębie Zdrój do Wodzisławia, gdzie dopiero załadowano ich do pociągów w otwarte wagony towarowe mimo mrozu jaki panował wówczas w styczniu 1945 roku. Droga ta została usłana trupami więźniów, gdyż wówczas jeszcze ciemiężyciele - bandyci skrupulatnie wykonywali rozkaz Himmlera nakazujący, że żaden z więźniów obozu koncentracyjnego nie może żywy dostać się w ręce aliantów. To też wszystkich więźniów, którzy w drodze na skutek wyczerpania ustawali i nie byli zdolni do dalszego marszu specjalnie wyznaczony do tego oddział kładł trupem wystrzałem z broni krótkiej w tył głowy. Ani jednego niezdolnego do marszu nie zabrano na samochód mimo, iż za maszerującymi kilka samochodów ciężarowych wiozło bagaże esesmanów. W ten sposób zamordowano kilkaset osób przeważnie kobiety i dzieci, gdyż jako najsłabsi padali po drodze. Zbrodniarze pomordowali również wielu zdrowych, zdolnych do dalszego marszu, którzy nie chcieli opuszczać swoich najbliższych i przyjaciół niosąc pomoc zasłabniętym."
Zbiorowa mogiła w Jastrzębiu Górnym kryje zwłoki 36 więźniarek i więźniów. Jest usytuowana pod cmentarnym murem na zewnątrz cmentarza parafialnego przy ul. Pszczyskiej.

W mogile spoczywają dwie zidentyfikowane więźniarki Polki: Aurelia P i ę k o s z urodzona w Wadowicach, nauczycielka gimnazjalna, oznaczona numerem więźniarskim 6879 oraz Włodzimiera S a w i c k a urodzona w 1911, oznaczona numerem 6808. Obie zostały przywiezione do obozu 27 kwietnia 1942. Na tablicy widoczne w obozowych ubraniach. Aurelia Piękosz przed wymarszem kolumn ukryła się w słomie w stodole, gdzie esesmani zakłuli ją bagnetami. Włodzimiera Sawicka została zastrzelona próbując także odzyskać wolność.
Pomnik nad mogiłą był kilkakrotnie zmieniany. Początkowo był to anioł z wiecem w dłoni. W 1986 roku został usunięty, a w jego miejsce wzniesiono statuę człowieka-męczennika:

W 1995 i ta statua została usunięta, murowana ściana została poszerzona, umieszczono w niej tablicę poświęconą Aurelii Piękosz. Zmieniono także tablicę informacyjną umieszczając w niej obozowe fotografie zidentyfikowanych więźniarek. Samą mogiłę obsadzono iglastymi krzewami, które są obecnie nadmiernie wybujałe. Dlatego nagrobek nad tą mogiłą ma zostać ponownie zrekonstruowany.
M S Z A N A


Mogiła została odnowiona w 1995 roku w 50 rocznicę marszu śmierci. Jej otoczenie wymaga obecnie uporządkowania, wyłożenia płytkami brukowymi, tak jak to zrobiono w innych miejscowościach na tym szlaku.
Liczba więźniarek i więźniów zabitych na odcinku Jastrzębie Zdrój - Mszana i pochowanych w tej mogile nie jest dokładnie znana. A.Strzelecki wymienia w przewodniku liczbę "co najmniej 26". Natomiast p.Wanda Sitek, nauczycielka miejscowej szkoły, która prowadziła kronikę Mszany także w 1945 roku zapisała, że w mogile jest pochowanych 33 więźniów, w tym również kobiety i dzieci. Ówczesny proboszcz Mszany ksiądz Puchera zdołał zanotować 14 więźniarskich numerów.
Koło Miejskie Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem w Katowicach zwróciło się do Urzędu Gminnego w Mszanie z prośbą o informację na temat więźniów pochowanych w tutejszej mogile. W odpowiedzi został nadesłany dokument z parafii rzymsko-katolickiej w Mszanie, ul. Mickiewicza 81 z dnia 21 listopada 1994 roku o następującej treści :
Zastrzeleni męczennicy z Oświęcimia:
- I 74441
- A 7563
- A 3810
- B 9195
- A 7479
- B 14021
- 175171
- A 14029
- 199785
- 39799
- 201800
- dzień śmierci 20. 01. 1945 r.
- dzień pogrzebu 20. 01. 1945 r.
- nieznane 4 kobiety i 2 mężczyźni
- dzień śmierci 20. 01. 1945 r.
- dzień pogrzebu 21. 01.1945 r.
- mężczyźni
- A 17332
- B 14852
- A 70825
- nieznany
odpis dokładny z akt parafialnych dnia 18. 11. 1994 zrobił ks. Alojzy Wyrwalec, proboszcz Mszany
pieczęć okrągła parafii
podpis A.Wyrwalec
Z dokumentu wynika, że 20 stycznia 1945 pochowano w mogile 11 więźniów, 21 stycznia 4 nieznane kobiety i 2 mężczyzn oraz w tym samym dniu gdyż nie zaznaczono inaczej, dalszych 3 mężczyzn oznaczonych numerami i 1 "nieznanego". Ponieważ notatka jest bardzo dokładna można przypuszczać, że w mogile w Mszanie jest pochowanych 21 więźniarek i więźniów. W pierwszej części zestawienia nie podano czy byli wśród nich tylko mężczyźni, czy także kobiety. Dlatego można nieco powiedzieć zaledwie o kilku numerach:
B9195 - numerem tym był oznaczony więzie Żyd holenderski Karl Van G e l d z i n przywieziony do obozu z Westerbork 5 września 1944 roku
199785 - numerem tym był oznaczony więzie Żyd przywieziony do obozu z Theresienstadt 14 października 1944 roku
201800 - numer ten został nadany 3 grudnia 1944 roku więźniowi przywiezionemu z KL Mauthausen
Mieszkacy Mszany udzielali w miarę swoich możliwości pomocy więźniom w ucieczce z kolumn ewakuacyjnych. Dzięki temu udało się w Mszanie uzyskać wolność kilkunastu więźniarkom i więźniom. Jako przykład takiej pomocy może posłużyć oświadczenie p.Marii Chorowskiej, wówczas 26 letniej kobiety, matki dwojga małych dzieci, zamieszkałej w Mszanie przy ul.Wodzisławskiej 108a.
Pani Maria odczytała je po 50 latach podczas uroczystości rocznicowych marszu śmierci w Mszanie 14 stycznia 1995 roku.
Jak ukrywałam Oświęcimiaka
"Stycze 1945 roku był mroźny i śniegu dużo. Nasza ulica Wodzisławska w ten czas zwana Plesser Str. była też nazywana przejezdną. Wracam do domu ze sklepu. Ktoś jechał rowerem od Jastrzębia i mówi mi: "Oświęcim ewakuują, prowadzą więźniów, pieszo idą, a który słaby strzelają go". Mieszkaliśmy przy tej ulicy, patrzymy przez okna o zmroku: smutny widok, ludzie idą wolno, są słabi, już słychać strzały, leżą martwi na poboczach ulicy. Nazajutrz rano nasi mieszkacy zbierają ich na wóz konny i wiozą na nasz cmentarz. Tak było kilka dni. Bardzo nam było żal tych ludzi. Między grupami przejeżdżały samochody, zmieniali się żołnierze esesmani prowadzący ich. Późnym wieczorem zjechali pod nasz dom, żeby samochód naprawić. Dałam im herbaty. Na twarzach widoczny niepokój i strach, my też baliśmy się ich. Mieszkała u nas Chorowskich rodzina górnika Szymona i Marii Sobala z pięciorgiem dzieci. Mój mąż, rolnik, Ludwik był na wojnie, ja prowadziłam gospodarstwo rolne. Miałam do pomocy 15 letnią Martę Sobalę, która pilnowała mojego 4 letniego synka i 2 letnią córkę. W niedzielę pod wieczór Szymon szedł do szopy po węgiel, a tu ktoś leży na węglu. Przestraszył się i wraca do domu. Przez okno woła: wer ist dort ? Cisza. Woła po polsku: kto tam jest? A ten człowiek odezwał się Franze! Poszliśmy razem do niego. Człowiek ten prosił o rewolwer żeby się dobić. Podnosimy go i prowadzimy, iść nie może, nogi odmrożone. W domu rozbieramy go, oglądamy. Rana postrzałowa lewego ramienia na wylot. Mówił, że upadł, a esesman kopnął go i stoczył się do rowu. Miał na sobie dwie koszule skrwawione. Zabandażowałam mu ramię, dałam ciepłej kawy i ukryliśmy go w stodole w sianie i słomie żeby był bezpieczny. Leczyłam mu rany i odmrożenia nóg maścią Epiten Salbe od dr Lucjana Mende z Wodzisławia. Jeździłam rowerem do niego po radę. Szybko goiły się rany postrzałowe, gorzej odmrożenia nóg. Ropiały i schodziły paznokcie. Czasem było bardzo niebezpiecznie. Przyjeżdżali żołnierze niemieccy z komi do stodoły i na maszynie siekali dla nich słomę na sieczkę. O mało byliby znaleźli kryjówkę z Francuzem. Przenieśliśmy naszego pacjenta do domu do izby gospodarczej ze zbożem. Miał tam łóżko, stół i szafę, okna częściowo od spodu zasłoniłam workami żeby Niemcy tej izby nie chcieli na kwaterę. Klucz przy sobie nosiłam. Zaś Sobala z rodziną wyprowadził się do krewnych. Bał się, że go Niemcy zastrzelą jak Oświęcimiaka tu znajdą. Niemcy bowiem stale szukali kwatery. Jego dwa pokoje na poddaszu zajął Oberwachmeister i jego szofer. Wojskowy lekarz i masażysta leczyli lżej rannych. Żołnierze przychodzili z meldunkami. Spali tam, mówili że ten dom nasz pod górą i pod lasem jest "Bomben sicher". Front długo Niemcy trzymali przy Żorach i Rybniku - cały luty i marzec. 23 marca w sobotę od rana odezwały się katiusze, bomby, granaty, paliły się domy i stodoły. Niemcy uciekali i w niedzielę szli ranni spod lasu. Była wielka ofensywa. 25 marca rano o godz.5 weszli do nas Rosjanie. Myśmy byli z naszym Francuzem i rodziną Sobalów w piwnicy. Przyszli bowiem i sąsiedzi do piwnicy, bo domy mieli rozbite i spalone, a nasz dom i zabudowania gospodarskie zostały całe. Kilka dni mieszkaliśmy w piwnicy, gdyż pokoje zajęli do spania Rosjanie - bo znowu opór był w Moszczenicy i Skrzyszowie. Nasz Francuz chodził wolny między żołnierzami. Do mnie mówił "madam Marie doktores". Był u nas cały kwiecie, aż przyszedł do nas inny Francuz, który pracował w Jastrzębiu jako kelner i namówił naszego Wiktora do powrotu do Francji. Poszedł z nim do Urzędu Gminy w Jastrzębiu i przyniósł poświadczenie, że jest Francuzem i chce wrócić do Francji. Ja mówiłam, że jeszcze ma zostać bo wojna jeszcze trwa, mieliśmy swoje mleko, ziemniaki i mięso, chleb piekła nam moja mama. Ale on dziękował i prosił o adresy i zdjęcia. Dał nam swój adres. Dałam mu bieliznę i płaszcz po mężu, chleb na drogę. Zrobił sobie tobołek i odszedł. Była wiosna i pilno mu było do swej córki i syna, a także do plantacji winogron. Dalsze jego losy nie są mi znane.
Ani Maria Chorowska ani Victor Z e i t a u n nigdy po wojnie nie nawiązali kontaktów. Życie potoczyło się dalej. Pani Marii pozostał jedynie napisany przez niego odręcznie adres:

Cmentarz parafialny przy ul.Mickiewicza w Mszanie jest usytuowany w sąsiedztwie kościoła, w którego przedsionku znajduje się tablica poświęcona pamięci tutejszego proboszcza księdza Franciszka S t y r y, więźnia KL Auschwitz. Ksiądz Franciszek Styra był skierowany do obozu przez gestapo w Rybniku 17 lipca 1941 roku. Został oznaczony numerem 18176, zginął w obozie po 3 miesiącach 10 października 1941 roku. W książce kostnicy odnotowano złożenie w niej w tym dniu 61 zwłok więźniów. Przy 15 numerach więźniów umieszczono znak "27w" co oznacza, że zabito tych więźniów prawdopodobnie zastrzykami fenolu.
W I L C H W Y
Na miejscowym cmentarzu przy ul. Jodłowej w Wilchwach znajduje się mogiła 4 więźniów mężczyzn i 1 więźniarki. Zostali zebrani z przydrożnych rowów po przejściu kolumn ewakuacyjnych. Początkowo pochowano ich w polu. W 1958 roku dokonano ich ekshumacji i przeniesiono na cmentarz parafialny. W rok później wzniesiono nad mogiłą pomnik z tablicą o treści:
"Pomordowanym przez okupanta
w 1945 r. więźniom oświęcimskim.
Cześć ich pamięci"

Przy mogile umieszczono informację z napisem, że opiekuje się nią młodzież Szkoły Podstawowej Nr 8.
Podczas przeglądu trasy w 1994 roku stwierdzono, że mogiła jest dobrze utrzymana lecz napis na tablicy stał się nieczytelny. W związku z tym władze miejscowe w 1999 roku na mogile postawiły nowy pomnik. Na płycie umieszczony jest krzyż, a na nim w centralnej części stylizowana cierniowa korona. Zmieniona została także tablica informacyjna wykonana obecnie z czarnego marmuru umieszczona na ukos mogiły. Treść napisu pozostała na niej nie zmieniona.

Podczas pochówku w 1945 roku mieszkaniec Wilchw odnotował cztery numery więźniarskie pochowanych w tej mogile ofiar: A2578, B2491, B9158, U202158
- numerem B2491 był oznaczony więzie polski Żyd przywieziony do obozu 31 lipca 1944 roku z transportem 2329 osób z Bliżyna, podobozu KL Lublin (Majdanek);
- numerem B9158 był oznaczony więzie Żyd holenderski przywieziony do KL Auschwitz 5 września 1944 roku z obozu Westerbork;
- numer U202158 został nadany 3 grudnia 1944 roku więźniowi Ukraicowi, ktry przybył do Auschwitz z transportem więźniów z KL Mauthausen.
Od Pszczyny do Wodzisławia Śląskiego przez Żory
Na trasie Pszczyna - Żory - Wodzisław Śl. pierwszym upamiętnionym miejscem jest była więźniarska mogiła w lesie Suszec Łęg, pomiędzy Branicą, a Suszcem. Jest to okazały pomnik poświęcony 36 więźniarkom i więźniom: 27 zabitym na odcinku trasy ewakuacyjnej Branica - Suszec - Rudziczka oraz 9 zabitym pomiędzy Kobielicami, a Branicą. Zwłoki tych więźniów zostały ekshumowane i przeniesione w 1947 roku do Pszczyny na cmentarz św. Krzyża. O mogile w Suszcu Łęgu powiadomili wyzwolonych współwięźniów w swojej codziennej gazetce (wspomnianej pod rozdziałem Jastrzębie) redagujący ją koledzy już 14 czerwca 1945 w Ebensee zasłyszawszy tę wiadomość w radiu z Katowic:
"W wiosce Suszec, w powiecie pszczyskim, znaleziono jeszcze jeden grb masowy, w ktrym pochowano przeważnie kobiety zamordowane przez hitlerowców w czasie pieszej ewakuacji obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu."


W pomniku pod tablicą jest umieszczona urna z prochami więźniów przekazana przez Muzeum Auschwitz-Birkenau. Otoczenie pomnika oraz szerokie do niego dojście z szosy zostało wyłożone kostką brukową. Usunięto natomiast znajdującą się tu uprzednio gablotkę ze świadectwem przekazania urny z dnia 4 czerwca 1987, a także monografię zawierającą numery obozowe ekshumowanych więźniów. W monografii napisano m.in.:
"W mroźnych dniach 19 i 20 stycznia 1945 roku trasą Pszczyna - Żory szli ewakuowani z obozu więźniowie - mężczyźni i kobiety - w pasiakach - odziani kocami - w drewniakach lub w podartych trampkach - pod silną eskortą SS-manów - uzbrojonych w pistolety, pejcze i psy. Do osłabionych z głodu i skrajnie wycieczonych - wyzuci z uczuć ludzkich SS-mani strzelali w potylicę, a psy ściągały pomordowanych do przydrożnych rowów".
Wzdłuż trasy Branica - Suszec - Rudziczka faszyści hitlerowscy pozostawili 36 zamordowanych męczenników oświęcimskich, wśród których było 18 mężczyzn i 18 kobiet - narodowości polskiej, żydowskiej i prawdopodobnie włoskiej - w wieku od 17 do 55 lat. Zwłoki bestialsko pomordowanych ofiar zwieziono konną furmanką do lasu "Łęg" i pochowano we wspólnej mogile w Suszcu, na której miejscowe społeczestwo i młodzież umieściła krzyż i obsadziła kwiatami. Pod koniec maja 1945 roku Komisja Lekarska do Zbadania Zbrodni Hitlerowskiej w Katowicach przeprowadziła badania zwłok pomordowanych więźniów znajdujących się w miejscowej mogile. W wyniku tych bada ustalono z tatuażu numery więźniów. (tu podano 33 numery oraz stwierdzono, że 3 numery są niewyraźne) i dalej napisano:
"Ekshumowanie zwłok do wspólnego grobu więźniów oświęcimskich w Pszczynie nastąpiło w roku 1947. Informację uzyskano w Pastwowym Muzeum w Pszczynie Nr akt A16/6/48."
Porwnując numery ustalone przez Komisję i podane w monografii pomnika z numerami zachowanymi w dokumentach Pastwowego Muzeum Auschwitz Birkenau można stwierdzić, że:
- numerem 175583 był oznaczony więzie Żyd, który przybył do obozu 25 marca 1944 roku z Westerbork w Holandii,
- numerem B125 był oznaczony więzie Żyd polski, który przybył do KL Auschwitz z obozu pracy przymusowej w Pionkach,
- numerami B9458, B9491, B9521, B9542 B9573 byli oznaczeni więźniowie Żydzi przywiezieni do obozu 7 września 1944 roku z getta w Łodzi,
- numerami B12373, B12390, B12440, B12442, B12469, B12486, B12489, B12580, B12639 byli oznaczeni więźniowie Żydzi przywiezieni do KL Auschwitz 2 października 1944 roku z Theresienstadt,
- o numerach: A21025, A25697, A26697, A27004 można jedynie powiedzieć, że były nimi oznaczone więźniarki Żydówki,
- pozostałymi numerami: 4501, 47538, 68485, 69938, 71419, 75540, 80229, 81160, 87164, A5270, A6538, A7165, A15171 mogli być oznaczeni tak mężczyźni jak kobiety, co trudno ustalić.
W sąsiedztwie Suszca we wsi Rudziczka została wybudowana Szkoła Podstawowa, której nadano imię Bohaterów Oświęcimskich. Znajduje się w niej Izba Pamięci zawierająca obok urny z prochami więźniów eksponaty takie jak więźniarski drewniak, znalezione na terenie tej miejscowości.
W Rudziczce wybudowano także kościół pod wezwaniem św. Maksymiliana, więźnia KL Auschwitz.
Ż O R Y
Na miejscowym cmentarzu pomiędzy ulicami Stodolną i Osiską, w jego środkowej części znajduje się mogiła, w której pochowano 23 więźniów KL Auschwitz, kobiet i mężczyzn.
Zwłoki ich zebrano z ulic miasta i jego okolic.

Mogiła jest utrzymana w bardzo dobrym stanie. W dolnej części pomnika jest umieszczona tablica z napisem:
Ofiarom katorgi oświęcimskiej
Społeczestwo i Koledzy
W styczniu 1993 roku umieszczono nad mogiłą jeszcze jedną tablicę. Widnieje na niej z jednej strony znak krzyża z drugiej Gwiazda Dawida.
21 grudnia 1945 roku specjalna komisja przeprowadziła ekshumację zwłok 17 kobiet i 6 mężczyzn. W protokóle z ekshumacji, którego odpis znajduje się w archiwum Muzeum Auschwitz-Birkenau, zanotowano obozowe numery 9 kobiet i mężczyzn odczytane z naszywek na obozowych ubraniach.

Ś W I E R K L A N Y D O L N E
Na przykościelnym cmentarzu jest mogiła kryjąca 10 zwłok więźniarskich. Na tablicy umieszczono ich więźniarskie numery: A24091, A24177, 95828, B12365, 47581, 50380, 75287, 47564, 76832, 62509.

Jak wynika z dokumentacji Muzeum Auschwitz-Birkenau, opierając się na przytoczonych numerach można stwierdzić, że:
- numerami A24091 i A24177 były oznaczone więźniarki Żydówki przywiezione z Belgii z obozu Malines 2 sierpnia 1944 roku,
- numerem B12365 był oznaczony więzie Żyd przywieziony do obozu 2 października 1944 roku z Theresienstadt, po tygodniu został przeniesiony do podobozu Tschechowitz - Vacuum skąd wyruszył na trasę ewakuacyjną,
- numerem 95828 był oznaczony więzie Polak przywieziony do obozu 28 stycznia 1943 roku z transportem 1477 więźniów z Tarnowa i Krakowa.
Pozostałe numery choć prawdopodobnie oznaczają kobiety, mogą także oznaczać mężczyzn.
W porównaniu z poprzednim przeglądem w 1994 roku mogiła jest zaniedbana, sprawia wrażenie zapomnianej.
M A R K L O W I C E
Zbiorowa mogiła 7 więźniów jest tu położona poza cmentarzem na cmentarnym wzgórzu w pobliżu głównej ulicy wiodącej do Wodzisławia Śląskiego. Wzniesiono nad nią okazały pomnik z godłem pastwowym.

U jego podnża jest umieszczona tablica z napisem:
Miejsce uświęcone krwią więźniów
oświęcimskich w czasie ewakuacji
hitlerowskiej w styczniu 1945 r.
Miejsce wokół pomnika i dojście do niego zostało wyłożone płytkami.
W O D Z I S Ł A W Ś L Ą S K I
Wodzisław Śląski był docelowym miejscem marszu ewakuacyjnego więźniów KL Auschwitz-Birkenau. Zarówno tych, którzy byli prowadzeni przez Pszczynę-Jastrzębie Zdrój jak i tych, których prowadzono przez Pszczynę-Żory. To z tutejszej stacji kolejowej wywieziono w dniach 21 -23 stycznia 1945 ponad 20 tysięcy więźniarek i więźniów oświęcimskich. Liczba więźniów, których wyprowadzono z obozu została pomniejszona o tych, których zabito po drodze. Zaś tych, którzy zdołali tu dojść załadowano, mimo bardzo ostrej zimy, do otwartych wagonów-węglarek i wywieziono do obozów koncentracyjnych w głębi III Rzeszy: Gross Rosen, Buchenwald, Bergen Belsen, Mauthausen, Ravensbruck i Sachsenhausen. Więźniowie, stłoczeni w wagonach mogli tylko stać. Jednak w miarę jazdy robiło się coraz luźniej gdyż słabsi umierali z wycieczenia bądź zamarzali. Zmarłych po prostu wyrzucano po drodze z wagonów. Była to straszna podróż i męka. Więźniom dokuczały nie tylko warunki jazdy, ale także głód i pragnienie. Przed wyjściem z obozu dostali na drogę tylko nieco chleba, margaryny i kawałek kiełbasy lub konserwy. Niektórym z nich, jak wspomnianemu wcześniej Wilibaldowi Pająkowi, zamiast chleba wsypano do kieszeni pół litra ziarna jakiegoś zboża. A przecież sam marsz z Oświęcimia do Wodzisławia trwał kilka dni.
W Wodzisławiu Śląskim są cztery miejsca upamiętniające więźniów z marszu śmierci:
1.Tablica umieszczona w 1962 roku na ścianie budynku przemysłowego przy ulicy Michalskiego, na terenie którego więźniów zgrupowano. Według napisu widniejącego na tablicy zabito tu 10 więźniów;
2. Tablica przy pomniku powstacw śląskich przy ul.Sądowej upamiętniająca Polaków, którzy zginęli w różnych miejscach na świecie, w tym także więźniów KL Auschwitz-Birkenau.
3. Zbiorowa mogiła 44 więźniów oświęcimskich zabitych na dworcu kolejowym i w innych miejscach w tym mieście



Jest to mogiła położona w pięknym miejscu, jest całkowicie odosobniona, znajduje się na szczycie wzgórza zwanego Górą Piaskową. Na jednej z fotografii widać drewniany krzyż, który był umieszczony pierwotnie nad mogiłą.
Jak widać, w napisie na tablicy umieszczono mylną datę 17 stycznia. Powinno być 21 - 23 stycznia.
Mogiła jest przykryta nowymi płytami, natomiast pomnik i podmurowanie pozostały bez zmian.
4. Tablica na budynku dworca kolejowego, na której widnieje napis o treści :
W styczniu 1945 roku w czasie tragicznej ewakuacji
więźniów obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu
na terenie stacji kolejowej w Wodzisławiu Śląskim
hitlerowcy zamordowali 30 więźniów oświęcimskich
Cześć Ich Pamięci!
Wnioski
- Stan mogił więźniów KL Auschwitz-Birkenau wzdłuż trasy ewakuacyjnej z Oświęcimia do Wodzisławia Śląskiego uległ znacznej poprawie w odniesieniu do poprzedniego przeglądu w 1994 roku. W wielu miejscowościach wzniesiono nowe pomniki nagrobne jak w Studzionce, czy w Wilchwach. W innych odnowiono płyty nagrobne i wyłożonoich otoczenie płytkami. Mogiły są zadbane, otoczone troską. Za przykład może tu posłużyć mogiła w Bziu Zameckim. Jeszcze inne pozostały w niezmienionym stanie jak w Brzeszczach, gdzie są cztery mogiły, a wszystkie zadbane, obsadzone kwiatami. Niektóre mogiły wymagają większej troski jak w Świerklanach Dolnych, Miedźnej, Pszczynie i Pawłowicach.
- Gruntownej przebudowy wymaga nagrobek w Jastrzębiu Górnym. Posadzone nad mogiłą krzewy tak się rozrosły, ze trudno zauważyć, że w tym miejscu jest mogiła.
- Trudno określić ilu więźniów zginęło na trasie z Oświęcimia do Wodzisławia Śląskiego,co było wielokrotnie podkreślane w wielu publikacjach. Także próby identyfikacji więźniarek i więźniów pochowanych w poszczególnych mogiłach są bardzo trudne i mogą być obarczone błędami. Mimo zanotowanych w wielu miejscowościach w Urzędach Parafialnych więźniarskich numerów ich interpretacja może nie być prawidłowa, co zostało wyjaśnione w rozdziale "Wprowadzenie". Tylko w nielicznych przypadkach można zidentyfikować ofiary w określonych mogiłach.
- Wśród więźniów, którzy zginęli na trasie ewakuacyjnej zwracają uwagę całe grupy zabitych z jednego transportu. Ileż tragedii musiało się przy tym wydarzyć. Na przykład na odcinku Branica - Suszec - Rudziczka, gdzie zginęło 18 mężczyzn, 5 było z getta w Łodzi, którzy zostali przywiezieni do obozu 7 września 1944 i aż 9 z transportu z Terezina, który przybył do KL Auschwitz 2 października 1944. Uwagę zwraca także grupa 3 więźniów, którzy zginęli na omawianej trasie z transportu 1120 więźniów - fachowców przywiezionych do KL Auschwitz 3 grudnia 1944 z KL Mauthausen. Byli wśród nich więźniowie różnych narodowości oprócz Żydów. Oznaczono ich numerami 201237 - 202356. Z transportu tego zginęli na trasie:
- więzie oznaczony numerem U202225 pochowany w Brzeźcach;
- więzie oznaczony numerem 201800 pochowany w Mszanie;
- więzie oznaczony numerem U202158 pochowany w Wilchwach. - W relacjach więźniów, w protokołach z ekshumacji i przekazach publicystycznych przewija się problem więźniów - dzieci wyprowadzonych z obozu na trasę ewakuacyjną. Jest to problem mało znany, kwalifikujący się do bada.
- Wypada podkreślić, że szczególnymi pomnikami, jakimi miejscowa ludność upamiętniła więźniów oświęcimskich są nazwy ulic w miejscowościach przez które przeszły kolumny ewakuacyjne. Jako przykład można wymienić Brzeszcze, Pszczynę i Wodzisław.
- Należy podziękować księżom proboszczom, miejscowym władzom, gospodarzom cmentarzy i miejscowej ludności, którzy mimo upływu dziesiątków lat zachowują pamięć i troskliwie opiekują się miejscami spoczynku nieznanych im tragicznie zmarłych ludzi niezależnie od wyznania i narodowości.
Zespół dokonujący przeglądu trasy ewakuacyjnej:
Towarzystwo Opieki nad Oświęcimiem - Oddział Katowice:
Irena Pająk, Mirosław Domin, Marek Miemiec, Elżbieta Rosa, Justyna Sroka
Wydział Spraw Obywatelskich i Migracji Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach:
Aneta Kopytowska
Pastwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu:
Lidia Foryciarz, Robert Płaczek
Redakcja i opracowanie Raportu:
Irena Pająk
Redakcja techniczna:
Krzysztof Janczykowski, Aneta Kopytowska
Foto.: Lidia Foryciarz